29.08.2007 Klasyczne, Dla dorosłych, Znak

Temat nośny, aktualny, bo faktycznie coraz więcej się słyszy o odchodzących księżach. Książka jest niewielka i składa się z wywiadów z byłymi duchownymi - niektórzy z nich założyli szczęśliwe rodziny, niektórzy próbowali to zrobić, ale im kompletnie nie wyszło, niektórzy założyli firmy, inni popadli w alkoholizm i stoczyli się na dno. Wszystko bardzo ciekawe i w ogóle nielukrowane, szczere i przejmujące. Dość długo szukałem zdjęcia, które w odpowiedni sposób książkę by zilustrowało (typografia okładki oczywiście musiała być wyważona i w sumie niewidoczna, jak to przy tego rodzaju tytułach bywa, czyli Garamond po prostu), trafiłem na flickerze na odpowiednie, napisałem do autora, i się zaczęło. Okazało się bowiem, że zdjęcie wykonał ksiądz pochodzący z Kanady, który musiał zapytać swoich przełożonych o zgodę - no i zgody nie otrzymał, choć bardzo szczegółowo wykładałem mu, że książka jest napisana z szacunkiem, że nie goni za sensacją. Nic z tego. Na szczęście fotografią poratowała mnie Sylwia Kowalczyk - i okładka to głównie jej zasługa.
24.08.2007 Nowoczesne, Dla dorosłych, Pozostali klienci
Czasem nie można odmówić - zwłaszcza, gdy prosi przyjaciel. Znajdowałem się właśnie w oku cyklonu, kiedy zadzwonił do mnie z Poznania Łukasz i oznajmił, że właśnie teraz bardzo by potrzebował projektu okładek do dwóch książek pod jego redakcją. Bliżej serca i Bliżej umysłu to zbiory specjalistycznych artykułów psychologicznych dotyczących rzeczy, o których kompletnie nie mam pojęcia. Nawet nie próbowałem czytać tych tekstów, tylko skupiłem się na tytułach, pomyślałem, że dobrze by było znaleźć jakiś wspólny mianownik pomiędzy sercem a umysłem, i najlepiej by było, żeby jeszcze nieco trącił medycyną i naukowością. Po jakimś czasie przyszło mi do głowy, że wariacje na temat wykresów EEG i EKG to dokładnie to, czego potrzebuję - odnoszą się bezpośrednio do tematu, a jednocześnie są na tyle abstrakcyjne, że można ich bez przeszkód użyć na poważnej akademickiej pozycji.
21.06.2007 Nowoczesne, Dla dorosłych, Dla niedorosłych, Znak
O rany, kamień z serca mi spadł, kiedy w końcu zakończyłem prace nad tą okładką. Trwały ponad miesiąc, pierwotny projekt był zupełnym przeciwieństwem ostatecznego: przeładowany (celowo), nabity rozmaitymi rysunkami, warstwami, tekstem - w końcu jak totalnie, to totalnie. Jakoś to przeszło przez pierwsze sito, potem długo nad tym z wydawnictwem pracowaliśmy, poprawialiśmy, ale ciągle mieliśmy poczucie, że to nie to, aż w końcu uznałem, że nie ma sensu takie pudrowanie czegoś, do czego nikt nie jest w stu procentach przekonany i zdecydowałem się na zupełną ascezę. Wypukły dymek pośrodku pustej okładki, tytuł zepchnięty gdzieś na bok. To najobszerniejszy z dotychczasowych słowników Chacińskiego; swoją drogą widać po nich, w jaki sposób zmieniają się moje projekty - książki powstawały co dwa lata i każda jest zupełnie inna. Autorowi ten projekt podoba się najbardziej, mnie też. W środku i na zewnątrz - Vista.
21.06.2007 Klasyczne, Dla dorosłych, Wydawnictwo Literackie
Lubię eksperymentować i przecierać szlaki nowe, ale czasami trzeba po prostu zrobić okładkę po bożemu, bez nadmiernej ekwilibrystyki. Można dodać jakąś subtelność na grzbiecie albo z tyłu, zaprojektować efektowną wyklejkę, z przodu natomiast trzeba się czasami ograniczyć do najprostszych rozwiązań. Tak było i tym razem - Herling-Grudziński to autor zbyt dużego formatu, by przy jego książce zanadto majstrować. Aurea mediocritas, oto co pasuje najbardziej do takiej literatury. Niemcy trzymają się tego od lat i w rezultacie w 99% przypadków biorę do ręki niemieckie książki z przyjemnością: statecznie i elegancko zaprojektowane, świetnie wydrukowane na znakomitych materiałach. Mam nadzieję, że Grudziński też ładnie wyjdzie.
21.06.2007 Nowoczesne, Dla dorosłych, Panga Pank
Na wiosnę nastąpił istny wysyp pangopankowych tytułów - w ciągu miesiąca chyba cztery okładki. Fajnie, bo od razu ustawiłem sobie serię na półce. Tym razem dwie okładki naraz, do dwutomowej antologii współczesnych sztuk francuskich. Zawsze podobały mi się okładki, które po ułożeniu obok siebie tworzą nowy, spójny obrazek. Pomyślałem, że dla antologii to idealne rozwiązanie, a że musiałem znaleźć w miarę ogólny wspólny mianownik, bo sztuki najróżniejsze, zdecydowałem się wykorzystać powszechnie znany symbol: teatralną maskę, na jednej okładce jest uśmiechnięta, na drugiej wręcz przeciwnie, Ułożone obok siebie tworzą dosyć ambiwalentny obraz. Tu - okładka tomu pierwszego, wesoła. Tom drugi jest smutny i ma bordowe tło.
14.05.2007 Nowoczesne, Dla dorosłych, Czytelnik
Trochę przygnębiająca lektura, co akurat nie budzi we mnie żadnego sprzeciwu. Powieść opowiada historię młodzieńca, który pod koniec lat 70. trafia do Los Angeles, postanawia tam zamieszkać, trochę od niechcenia pnie się wzwyż społecznej drabiny, i niejako mimochodem udaje mu się zjeść kolację z aktorką, którą pamiętał jeszcze z dzieciństwa; ale i to wydarzenie pozostawia go niespecjalnie wzruszonym. To wszystko. Cały czas czekałem, aż w powieści coś się wydarzy, tymczasem narrator przeżywał kolejne dni, zawierał i rozwiązywał kolejne wiadomości, i nic, nic zupełnie nie mogło wytrącić go z otępienia. Przemknął przez dwieście stron z okładem i zniknął. Ta książka jest dla mnie taka, jak nastrój okładki: intensywna i hipnotyzująca, ale w środku nic nie ma poza czernią.
14.05.2007 Nowoczesne, Dla dorosłych, Panga Pank
Obcowanie z literaturą wysublimowaną do tego stopnia jest trochę onieśmielające: trzeba uważać, żeby nie zrobić okładki zbyt dosłownej i czytelnika w zbyt zdecydowany sposób nie ustawić: wyraziste przedsądy w wypadku tekstów takich, jak “Pilades”, mogą bezpowrotnie coś nam z lektury zabrać. Ja sam kompletnie nie wiedziałem, czego się spodziewać, toteż już pierwsze linijki “Piladesa” przerzuciły mnie w trochę melancholijny stan: przypomniałem sobie pierwsze lata na gdańskiej i krakowskiej polonistyce - siłą rzeczy chyba najbardziej intensywne - kiedy ślęczałem po bibliotekach i czytałem podręcznik Kitto o tragedii greckiej. Pasolini w klasyczny gorset, w klasyczną fabułę nawet wplata wątki współczesne; obraz samounicestwiającej się rewolucji postanowiłem oddać za pomocą wizerunku Uroborosa, węża pożerającego własny ogon.